Pięć głosów w sprawie Wieczerzy Pańskiej

(…) poprośmy chociaż 5 osób, by powiedziały nam, co myślą o Tajemnicy Wieczerzy Pańskiej, Tajemnicy Ciała i Krwi Chrystusa.

Pierwszy zabierze głos pan, który nie chce podać swojego imienia. Chociaż możnaby się domyśleć, o kogo chodzi. Zawołajmy go jednak imieniem umownym: Anonimy uczeń Wieczerzy Pańskiej.

To jeden z Dwunastu, nie Piotr, nie Jan i nie Judasz. I mówi on tak:

Nie byłem kimś wyjątkowym w czasie Ostatniej Wieczerzy. Przyszedłem jak inni i ułożyłem się wokół stołu jak inni. Jak inni wziąłem chleb i spożyłem Ciało za nas wydane, wziąłem kielich i spożyłem wino Krwi Pańskiej za nas przelane. Siedziałem cicho. Tylko, kiedy Piotr zapewnił, że nie zaprze się Mistrza, ja też zawołałem, bo inni też zawołali. W końcu wspólna Wieczerza to znak wpólnoty, więzi rodzinnej, więc mocniejszej niż śmierć.

Ale tej nocy nie tylko zasiadłem do Ostatniej Wieczerzy tak jak inni. Tej nocy, również tak jak inni, uciekłem z Getsemani. Chociaż spożyliśmy Paschę czyli ucztę Przejścia, ja tej nocy nie przeszedłem próby nie wyszedłem z niewoli egipskiej jak moi przodkowie. Moje serce przyjęło Ciało Pana, ale nie przyjęło jeszcze Pana. Nie byłem zdrajcą ale nie byłem też wiernym uczniem Wieczerzy Pańskiej.


Drugi zabierze głos Piotr:

Ja ciągle musiałem postawić na swoim.

Najpierw wydawało mi się, że Mesjasz powinien być zwycięskim przywódcą. Nie mogłem pogodzić się z tym, że Jezus zapowiedział swoją mękę. Usłyszałem wtedy od Mistrza: Zejdź mi z oczu szatanie. Potem wydawało mi się, że prawdziwy uczeń powinien być bez skazy, dlatego na widok mocy Jezusa rzekłem: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowek grzeszny. A kiedy przyszedł ten Święty, Jedyny Wieczór Ostatniej Wieczerzy znowu się upierałem przy swoim: Choćby mi przyszło umrzeć nie zaprę się ciebie a nawet myślałem, żem lepszy od innych: Choćby inni się Ciebie zaparli, ja nigdy.

Dla mnie ten ostatni Wieczór, Ciało i Krew Pana to wieczór wielkiej nadziei i mocy, ale też nocy, kiedy nawet nie śmierć, ale zwyczajne słowo oddźwiernej odsłoniły moją słabość. Ten Święty Wieczór odsłonił mi prawdą o mnie samym: jak niedaleko jest czasem od Stołu Eucharystii do ogrodu zaparcia, od bycia najmocniejszym i pierwszym spośród uczniów do bycia słowem kłamstwa. Może dlatego, że ciągle stawiałem na swoim a nie na tym, którego Ciało i Krew przyjąłem.


Trzeci głos zabierze Judasz.

Nie wiem, co mnie tak zakręciło. Ale chyba jednak były to pieniądze. Co z tego, że widziałem, jak Mateusz celnik jest wolny od pieniędzy, chociaż całe życie był poborcą podatkowym. Co z tego, że widziałem jak Zacheusz oddawał połowę majątku i nie dało się ukryć radości w jego oczach. Co z tego, że widziałem kobietę, co flakonik alabastrowy rozbiła, by olejkiem za 300 denarów namaścić stopy Jezusa. To ja wypomniałem tej kobiecie nieroztropność a sam za głupie 30 srebrników sprzedałem Tego, którego olejek na stopach był cenniejszy do 300 denarów.

Byłem w sali na górze w czasie Ostatniej Wieczerzy, ale pieniądz tak zaślepił mi oczy, że nie widziałem ani diabła, który wszedł w moje serce, ani Ciała i Krwi, które mogły mi dać życie, ani nawet drzewa, które życia mnie pozbawiło.

Tak. Ja. Judasz z Iskarioty. Byłem i ja w czasie Ostatniej Wieczerzy, bo Bóg nie odmawia Ciała i Krwi swojego Syna nawet tym, którzy sprzedadzą Jego Syna za mierne srebrniki własnej głupoty.


Jako czwarty chce zabrać głos Paweł.

Nie był on z uczniami w czasie Ostatniej Wieczerzy. Kiedy Jezus łamał chleb i podawał kielich, on jeszcze był świetnie zapowiadającym się obrońcą wiary swoich ojców.

Minęło jednak około 20 lat od Wielkoczwartkowej Nocy, kiedy Paweł napisze do ludzi z Koryntu:

Ja otrzymałem od Pana to, co wam przekazuję, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: „To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę”.

Chociaż nie byłem w sali na górze, wiem, że ja również otrzymałem od Pana to, co wam przekazuję. Bo Pan dał siebie nie tylko Dwunastu, ale wszystkim uczniom. Bo kiedy Pan mówił do Dwunastu uczniów mówił i do mnie. Kiedy połamał chleb uczyniwszy dzięki, połamał go i dla mnie. Kiedy podał kielich Dwunastu, podał go i dla mnie. Otrzymałem od Pana i dlatego wam przekazuję: To czyńcie na moją pamiątkę.

Tajemnica Eucharystii, to tajemnica uobecnienia. Jeśli jesteś uczniem Jezusa, wchodzisz w przestrzeń Eucharystii i przenosisz się również do Sali na Górze. Zasiadasz w kręgu Dwunastu, słyszysz te same słowa, bierzesz to samo Ciało i pijesz tę samą Krew. Ani jedna kropla Krwi nie jest inna od tej podanej w Wielki Czwartek. Ani jedna cząsteczka Ciała nie jest inna od tego wydanego w Wielki Czwartek. Chociaż inny piec i inny chleb, chociaż nie ta winnica i wino inne, to ciągle ta sam Krew i to samo Ciało – ten sam Jezus, Bóg który umiłowszy swoich, do końca ich umiłował. Do końca czyli bez końca.


Jako ostatni zabierzesz głos „Ty”, uczeń, (…), chrześcijanin, który tego wieczoru chce wziąć udział w Ostatniej Wieczerzy.

Co powiesz sobie i światu tak, by nikt nie miał wątpliwości że Twoje słowa nie są pożarte przez zasadę ograniczonego zaufania?
Czy zapewnisz Jezusa, że już nigdy Go nie opuścisz?
Czy zamienisz dar Ciała i Krwi na srebrniki grzechu, które zagrodzą Ci drogę do Komunii na następne tygodnie, miesiące czy lata?
Czy zrobisz po prostu to co inni? Raz tak, raz nie. Zobaczymy co przyniesie jutro…

A może zwyczajnie przekażesz innym, to co sam widziałeś: że Pan Jezus tej nocy, to jest dzisiaj, mimo iż zostaje wydany przez nas i nasze grzechy, bierze chleb i nie wymawiając nikomu, dzięki czyni, łamie i mówi: „To jest Ciało moje za was wydane”. Potem weźmie kielich i powie: „Kielich ten jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej”. Czyńcie to na moją pamiątkę”.

Może zaniesiesz do domu Prawdę tak prostą i oczywistą jak trudną i tajemniczą: „Ja jestem z Wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata”.

Może zwyczajnie powiesz: Bóg żyje i nawet mam Go w swoim sercu.

Źródło: wegrzyniak.com

X